7. Jak Jeżyk z Borsuczkiem wybrali się po miód

W pewien upalny dzień Jeżyk i Borsuczek leżeli na trawie w cieniu drzew.

– Ten Misio to ma dobrze – mówił Jeżyk – mama Niedźwiedziowi za każdym razem daje mu do szkoły coś słodkiego. – Wiesz – wczoraj na lekcji cały czas lizał ukradkiem takie coś z dziurkami, a w tych dziurkach był chyba miód.

– To się nazywa plaster i to jest z wosku, robią go pszczoły i w nim przechowują miód – objaśnił Borsuczek.

– To może znaleźlibyśmy gdzieś taki plaster – westchnął Jeżyk – dawno nie jadłem nic dobrego. Łakomy Miś dał mi tylko raz polizać na przerwie. A jeszcze za to chciał, żebym za niego napisał litery w zeszycie, ale ja się nie zgodziłem.

– Słusznie, bo to byłoby oszukaństwo – odparł Borsuczek. – Wiesz, co, może byśmy wybrali się na poszukiwanie pszczół? Może, gdy ich poprosimy, to nam troszeczkę miodu dadzą. I ja mam na miód ochotę.

Powędrowali więc w stronę gęstego lasu, ale obaj nie bardzo wiedzieli, gdzie znaleźć pszczoły. Dopiero Jeżyk wpadł na dobry pomysł.

– Pszczoły, jak mi opowiadał Misio, mieszkają w ogromnej dziupli na wysokiej sośnie, w barci. Tam właśnie chowają miód. A miód robią z nektaru kwiatów. Zobaczymy, w którą stronę lecą pszczoły, które spotkamy i tam pójdziemy.

Przyglądali się więc pilnie przelatującym nad kwiatami pszczołom. Zauważyli, że najczęściej kierują one swój lot w stronę gęstego lasu, gdzie rosły stare buki, dęby i sosny. Poszli, zatem w tym kierunku. Im bardziej posuwali się w głąb lasu, tym więcej przelatywało pszczół. Jedne z nich leciały w tą stronę, w którą podążali Jeżyk i Borsuczek, a inne znów z powrotem.

– To pewnie te, które już przyniosły nektar i teraz wracają po niego znowu – zauważył Jeżyk. – Pewnie już blisko barć, gdzie mieszkają.

Po niedługim czasie, zauważyli na niewielkim wzniesieniu dużą, starą sosnę o popękanym pniu. Do niej to właśnie zmierzały z brzękiem, ze wszystkich stron pszczoły.

– Ojej, boję się! – zawołał Jeżyk – popatrz ile ich jest tutaj! Jak tak przyjdzie im ochota ugryźć nas, to dopiero będzie zabawa!

– Przede wszystkim, pszczoły wcale nie gryzą, tylko kiedy są podrażnione mogą użądlić.

– Co znaczy użądlić? – zapytał zaciekawiony Jeżyk – zapominając na chwilę o strachu.

– Pszczoły mają na końcu taką ostrą igiełkę, żądło, która ma jad w sobie – objaśniał Borsuczek. – Kiedy wbiją takie żądło w czyjąś skórę, wtedy jad dostaje się do środka i to wówczas bardzo boli.

– Wolałbym, żeby mi nic nigdzie nie wbijały – rzekł stanowczo Jeżyk – mnie już nawet odechciało się zupełnie miodu – dodał.

– Chodź, już jesteśmy na miejscu, przecież nie chcemy zrobić im nic złego – tłumaczył Borsuczek.

Podeszli już pod samą sosnę, wokół której słychać było mocne brzęczenie i zadarli głowy do góry.

Dosyć wysoko nad ziemią, prawie w połowie sękatego grubego pnia starej sosny widniał bardzo duży, czarny otwór. Dookoła niego aż roiło się od pszczół. Otwór wyglądał jakby był zrobiony niedawno, a na ziemi leżały jeszcze kawałki poodrywanej kory.

– To dziwne – rzekł Borsuczek. – Wydawało mi się, że pszczoły mają małe otwory w barciach, a tu taki wielki?

– Wygląda, jak by ktoś to odłamał – dodał Jeżyk.

I w tym momencie obaj aż zamarli z przerażenia. Z barci wyfrunęła błyskawicznie zwarta gromada pszczół, które zbliżyły się do obu przyjaciół i zaczęły krążyć nad ich głowami z głośnym brzęczeniem. Wyglądało to groźnie, Borsuczek przezwyciężył jednak strach i odezwał się nieco drżącym głosem:

– Szanowne Panie Pszczoły! Jesteśmy małe leśne zwierzątka, to jest Jeżyk, a ja jestem Borsuczek. Nie chcemy wam zrobić nic złego, naprawdę. Przyszliśmy tylko do was z wielką prośbą. Czy nie mogłybyście dać nam troszeczkę miodu? My bardzo lubimy słodkie rzeczy, a nic innego nie można w lesie znaleźć.

– Bzz, bzz, bzz! – Rozległo się w odpowiedzi, a potem pszczoły zabrzęczały ostro:

– Uciekajcie stąd w tej chwili paskudne zwierzaki, bo wbijemy wam nasze żądła! Czy nie widzicie, jak wielkie nieszczęście spotkało naszą barć? Popatrzcie dobrze do góry, na ten wielki otwór! Kilka dni temu przyszedł tu taki mały, kudłaty łobuz, żeby zabrać miód i zniszczył nam mieszkanie. Bzz, bzz! Już nie będziemy mogły tu pozostać, deszcz zamoczy nasze plastry. Nasza Królowa jest zrozpaczona. Uciekajcie stąd prędko, pewnie chcecie nam ukraść resztę naszych zapasów.

– Już się domyślam, skąd Misio miał plaster miodu. – szepnął Jeżyk Borsuczkowi, a głośno powiedział:

– My naprawdę nie chcemy wam zrobić krzywdy. Myśleliśmy tylko, że gdy macie tak dużo miodu, to mogłybyście dać nam troszeczkę.

– Bzz, bzz! – odpowiedziały pszczoły – może naprawdę jest tak jak mówicie. Polecimy zapytać naszą Królową. Stójcie tutaj i nie zbliżajcie się do pnia.

Tak brzęcząc pszczoły odleciały i znikły w barci, a tyko kilka z nich krążyło nadal nad głowami zwierzątek.

– Misio naprawdę nie powinien niszczyć pszczołom barci. On jest prawdziwym łobuzem i łakomczuszkiem. Wiesz co, a może dałoby się jakoś naprawić tę barć – podsunął nagle Jeżyk.

– Ale jak? Tych kawałków nie da się włożyć na dawne miejsce, bo są całe połamane – zastanawiał się Borsuczek.

– Już mam! – Wykrzyknął Jeżyk – spróbujemy zalepić ten otwór gliną.

– Prawda – potwierdził Borsuczek – Dziadek Bóbr też tak robił, gdy naprawiał swój domek.

W tej właśnie chwili, gromada pszczół zbliżyła się do nich ponownie. Brzęczały groźnie, widocznie Królowa nie była zadowolona z przybycia zwierzątek. Ale Borsuczek odezwał się pierwszy:

– Posłuchajcie nas Panie Pszczoły! My naprawdę nie wiedzieliśmy, że spotkało was takie nieszczęście. Gdybyście się zgodziły, postaramy się naprawić waszą barć. Zalepimy gliną ten duży otwór i nie będziecie musiały opuszczać waszego mieszkania.

Pszczoły były widocznie zdziwione tym pomysłem. Przez chwilę krążyły jeszcze wreszcie zabrzęczały:

– Bzz, bzz! Czy naprawdę chcecie i potraficie nam pomóc? Musimy to powtórzyć Królowej. Ona tu o wszystkim decyduje. Poczekajcie aż wrócimy. – i poleciały z powrotem.

– I powiedzcie jeszcze, że już nie chcemy waszego miodu, kiedy go wam niedawno zabrano – zawołał za nimi Jeżyk.

Po krótkiej chwili pszczoły pojawiły się znowu. Brzęczały teraz całkiem inaczej, łagodnie:

– Bzz, bzz! Królowa się zgadza, możecie zaczynać pracę.

Na szczęście, w pobliskim wykrocie żółciła się glina, a po niedawnych deszczach nie brakło w kałużach wody. Borsuczek nakopał gliny, a Jeżyk mieszał ją z woda na miękkie ciasto. Później obydwaj wdrapali się po wystających z pnia sękach na górę. Starannie zasklepili gliną wyrwaną dziurę, pozostawiając tylko niewielki otwór.

Pszczoły krążyły nad nimi, obserwując pracę. Wreszcie znikły wewnątrz. Kiedy Jeżyk i Borsuczek byli już ponownie na ziemi i zabierali się do powrotu, pszczoły pojawiły się znowu. Dźwigały kawałki plastra pełne złocistego miodu, które złożyły razem na wielkim liściu łopianu.

– Bzz, bzz! – zabrzęczały – Królowa dziękuje pięknie za waszą pomoc. Usunęliście szkodę, oto przesyła wam dar, plaster lipcowego miodu. Przyjdźcie jeszcze w jesieni, dostaniecie zapas na zimę do waszej spiżarni. – Bzz, bzz! – uratowaliście nas w biedzie.

Jeżyk i Borsuczek, bardzo zadowoleni, zanieśli plaster do domu i tak skończyła się ich wyprawa po miód.