Jak działa telefon (stacjonarny)?

Kość była ogromna i smakowita. I całkiem bezpańska! Leżała pod znajomym krzakiem bzu i pachniała bosko! Ralf zbliżał się do niej powoli, nie wierząc własnemu nosowi... Gwałtowny dzwonek przerwał te rozkoszne sny. Pies zerwał się i nieprzytomnym wzrokiem popatrzył na Asię, która podbiegła do telefonu i podniosła słuchawkę.

— Halo?... A to ty, Majka... Cześć!... Na działkę?... Kiedy?

Ralf obudził się do końca. Zapowiadało się coś ciekawszego, niż zwykłe niedzielne wylegiwanie przed telewizorem. Przeciągając się, podszedł do Asi. Nasłuchiwał. Nagle ze słuchawki dobiegło go znajome szczekanie. Zjeżył sierść i zawarczał.

— Wiesz co?... Ralf chce rozmawiać z Kraskiem!... Oddaję mu telefon! — powiedziała Asia i przystawiła słuchawkę do kosmatego ucha pieska.

— Waw, waw, waw! — Ralf usłyszał znajomy głos Kraska, psa Majki.

— Hauuu, hau, hau, hau!!! — odpowiedział z oburzeniem, bo pamiętał dobrze, jak Krasek bezczelnie zalecał się do ślicznej suczki Pysi, w której się obaj kochali. Chciał jeszcze dodać szczególnie obraźliwe "haui!", ale Asia śmieją się odebrała mu słuchawkę.

— Majka?... Ale sobie pogadali, co?... No to spotykamy się za pół godziny koło samochodu. Cześć! — odłożyła słuchawkę.

Ale Ralfowi było mało. Przypomniał sobie wszystkie pretensje do Kraska i skoczył na stolik z telefonem. Zaczął warczeć i zajadle gryźć słuchawkę.

— Zostaw głuptasie, to nie Krasek — odciągała go Asia.

Ale Ralf dobrze pamiętał te wszystkie obraźliwe „Waw!”, które wydobywały się z tej słuchawki, więc nie ustępował. Asia jednak zdecydowanym ruchem zabrała mu telefon.

— Kraska tu nie ma, telefon przyniósł tylko z domu Mai jego głos!

Ralf nadal nie rozumiał, więc Asia usiadła przy nim i głaszcząc go po jedwabistym łebku zaczęła tłumaczyć:

— W telefonie jest mikrofon, o widzisz — tu! Za tą dziurkowaną pokrywką na słuchawce.  Jak się mówi — albo szczeka — to mikrofon zamienia głos na prąd elektryczny. Prąd płynie kręconym kablem od słuchawki do aparatu, a potem drugim przewodem do wtyczki w ścianie i dalej kolejnymi kablami aż do mieszkania Mai.

Ralfuś wreszcie zrozumiał. To nie słuchawka tylko kabel! Skoczył więc ochoczo i zaczął gryźć zwisający z telefonu przewód.

— Czyś ty Ralf zwariował? Chcesz żeby cię prąd poraził?!! — zdenerwowała się przechodząca przez przedpokój Mama. — Asiu, dlaczego pozwalasz psu demolować dom?

Asia zabrała kabel z psiego pyska i westchnęła głęboko. Trudna dola z takim uczniem! Zaczęła jeszcze raz.

— Jak ja mówię do telefonu, to prąd przenosi mój głos do aparatu Mai, a tam słuchawka zamienia z powrotem prąd na mój głos. Z kolei jak u Mai szczeka Krasek, to jej mikrofon zamienia to szczekanie na prąd, ten prąd dochodzi do mojego telefonu i ty słyszysz ze słuchawki głos Kraska. O tu, pod tą drugą pokrywką z dziurkami jest mały głośniczek, który zamienia prąd na dźwięk — i ty przez te dziurki słyszysz szczekanie Kraska.  Rozumiesz?

Ale Ralf z całego tego wywodu zrozumiał tylko imię „Krasek” i znowu przypomniała mu się kudłata Pysia, więc jeszcze zajadlej zaczął atakować telefon. Wtedy Asia zdjęła słuchawkę z aparatu i ponownie przyłożyła mu ją do ucha. Śpiewny ton w słuchawce wcale nie przypominał szczekania Kraska. Ralf uspokoił się i popatrzył pytająco na swoją Panią.

— To jest sygnał centrali — wyjaśniała Asia. — Wszystkie kable od wszystkich telefonów biegną do centrali, a tam automat łączy odpowiednie kable ze sobą i można rozmawiać z kim się chce.

Ralfowi to wszystko wydawało się podejrzane i dziwne. Dlaczego kabel nie może prowadzić prosto od jego domu do domu tego bandyty Kraska? Chyba tylko po to, żeby on, Ralf nie mógł się tam dostać i pokazać mu, co myśli o jego machaniu ogonem do Pysi!

Ale Asia tłumaczyła dalej:
— Dzięki centrali każdy może rozmawiać z każdym, a nie tylko ty z Kraskiem! Żeby jednak centrala wiedziała, z kim chcesz rozmawiać, trzeba przed rozmową podać numer abonenta, do którego chcesz zadzwonić. O tak! — i Asia szybko wystukała na klawiaturze serię liczb.

Ralfowi klawiatura z numerkami bardzo przypadła do gustu. Próbował swoją łapką wystukać jakiś numer, ale klawisze były małe, a łapka była gruba i puszysta, więc mu się nie udało. Spróbował zębami, jednak Asia znowu stanowczo odsunęła jego pyszczek od aparatu i powiedziała:

— Żeby się z kimś połączyć, trzeba znać jego numer!

Zrezygnowany Ralf poszedł na swoje legowisko i zaczął się zastanawiać, jaki może być numer Pysi? Ale nic nie wymyślił, tylko usnął. Na szczęście znowu przyśniła mu się ta sama kość, a telefon tym razem nie przeszkodził mu jej spróbować!

 

Prof. Ryszard Tadeusiewicz