Dlaczego w lodówce jest tak zimno?

  AUDIOBOOK
Teksty prof. Ryszarda Tadeusiewicza o przygodach Ralfa i Asi czytają uczniowie I LO im. Bartłomieja Nowodworskiego w Krakowie.


Ralf jest jamnikiem. Ma krótkie łapki, długie, jedwabiste futerko i bardzo wesoły ogon. Jest też wielkim spryciarzem i jak jest głodny, to stara się usadowić blisko lodówki. Jak nie jest głodny, to też, bo czy to pies może przewidzieć, kiedy mu przyjdzie ochota na „małe co nieco”? A także kiedy ktoś otworzy białe drzwi i będzie można zajrzeć do bogatego, chociaż zimnego wnętrza?

O, właśnie biegnie jego Pani, dwunastoletnia Asia! Wróciła niedawno ze szkoły i też ma ochotę na „małe co nieco” przed obiadem. Piesek zerwał się sprężyście i podbiegł do białej szafki równo ze swoją Panią. Gdy drzwiczki się uchyliły, do środka wsunęła się ręka Asi i nosek jamnika. Ralfuś wiedział, że jest mało czasu: Asia miała w pokoju ciekawą książkę, dlatego bezcenny skarbiec, jakim dla każdego pieska jest lodówka, długo nie pozostanie otwarty! A ponadto za wsadzanie nosa do lodówki nie raz już dostał klapsa, więc teraz pospiesznie porwał pierwszą rzecz, która mu wpadła w zęby i czmychnął pod stół.

Niestety, okazało się, że trafił mu się tylko kawałek lodu, niesmaczny i w dodatku niezbyt mile pachnący.

Na szczęście Asia ulitowała się nad niedolą jamnika i wyjęła z lodówki smakowicie pachnącą miseczkę, przygotowaną przez Mamę jeszcze wczoraj wieczorem.

Piesek zaczął podskakiwać i przymilać się, ale musiał poczekać, aż zamrożone jedzenie trochę się ogrzeje. Żeby mu umilić czekanie Asia opowiedziała mu o lodówce.

— W kuchni jest ciepło, a w lodówce ziemno, prawda? — zaczęła.

Piesek usadowił się wygodnie i czekał, co będzie dalej.

— Wiesz, po co w lodówce jest zimno? — pyta Asia. —  Żeby przechowywane jedzenie się nie psuło w gorące dni.

Piesek westchnął. O zepsute jedzenie toczył on stałą wojnę z Mamą, ponieważ właśnie to jedzenie, które uważane było przez Mamę za zepsute, jemu najlepiej smakowało. W wojnie tej stosowano wyciąganie odpadków ze śmietnika z jednej strony i trzepanie psiej skóry z drugiej.

Niestety, lodówka była tu zdecydowanie sprzymierzeńcem Mamy: potrawy wyciągane z niej były tak obrzydliwie świeże, bez miłego dla psiego nosa zapachu zgnilizny! Trudno polubić takie urządzenie, kiedy jest się psem…

Asia sprawdziła temperaturę mieszanki w miseczce i stwierdziła, że musi nadal zagadywać podskakującego niecierpliwie głodomora.

— Wiesz Ralfusiu, dlaczego w lodówce jest tak zimno? — zapytała.

Piesek nadstawił ucha. Oczywiście nie wiedział, ale wstydził się przyznać. Asia domyśliła się i mówiła dalej:

— W lodówce są rurki ze specjalnym płynem, który w nich paruje i odbiera ciepło od wszystkich rzeczy umieszczonych w lodówce.

Ralfuś nic nie rozumiał. Co ma wspólnego parowanie z ciepłem?

Asia dotknęła czarnego, ruchliwego noska:

— Masz zimny nos?

— No pewnie! — oburzył się Ralf. — Przecież jestem zdrowy, a każdy zdrowy pies ma zimny nos!

— A dlaczego on jest zimny, chociaż jest gorąco?

Piesek nie wiedział, więc tyko nerwowo oblizał koniec nosa.

— No właśnie! — ucieszyła się Asia. — Nos jest zimny, bo jest stale mokry. A woda z noska paruje i go chłodzi!

Ralfuś musiał się zgodzić z tym rozumowaniem. Jak w zeszłym roku chorował, to jego nos się od tego zrobił suchy. A suchy nos był gorący i sprawiał pieskowi dużą przykrość. Więc zasada: mokre jest chłodne była mu dobrze znana. Zresztą podobnie przyjemnie chłodziło całe jego ciało mokre futerko, gdy udało mu się podczas letniej wycieczki wskoczyć do płynącej rzeczki.

Asia domyśliła się, że piesek trafnie skojarzył parowanie wody z noska czy z futerka — z ochłodzeniem części lub całości jamniczego ciała, więc mogła kontynuować:

— W lodówce jest tak samo, jak w przypadku parowaniu wody z futerka, tylko konstruktorzy lodówki odpowiednio dobrali płyn w jej rurkach. Płyn ten bardzo intensywnie paruje nawet w niskich temperaturach, a to powoduje, że przy jego odparowaniu robi się w lodówce bardzo zimno.

Ralf aż spuchł z dumy. Przecież on ma na nosie prawdziwą lodówkę!

— No, no, nie jesteś taki wyjątkowy! — powiedziała Asia. — Jak ja się latem chlapię pod prysznicem, to też mnie woda chłodzi, bo paruje na mojej skórze i odbiera ciepło. Z tego samego powodu podczas upału milej się siedzi w rzece niż na słonecznej plaży, a w miastach dla ochłody polewa się wodą ulice!

Ralf posmutniał. Niełatwo być małym, głupiutkim pieskiem! Ale Asia nie pozwoliła mu się smucić zbyt długo.

— A co się dzieje w lodówce z płynem, który wyparuje? — zapytała.

Piesek bezradnie popatrzył pod sufit kuchni, a potem za okno.

— Nie, nie ulatnia się, bo szybko by go zabrakło! – roześmiała się Asia. – Trzeba go z powrotem skroplić, żeby znowu był cieczą i znowu mógł parować. Robi to sprężarka napędzana elektrycznym silnikiem.

Ralf ucieszył się. Zrozumiał nareszcie, dlaczego lodówka od czasu do czasu warczy. To na pewno ta sprężarka skrapla płyn!

— Tak, masz rację — powiedziała Asia. — Dzięki pracy sprężarki płyn stale krąży. Wewnątrz lodówki paruje i odbiera ciepło, co powoduje, że w środku lodówki jest stale bardzo zimno. Natomiast na zewnątrz lodówki jest ta sprężarka i są inne rurki, w których płyn się z powrotem skrapla. Dzięki temu ten sam płyn stale krąży w kółko w jednych i drugich rurkach i wcale go nie ubywa, chociaż ta lodówka jest już u nas od wielu lat.

Ralfusiowi coś się jeszcze nie zgadzało. A co się dzieje z ciepłem odebranym od chłodzonych produktów wewnątrz lodówki?

— Przy skraplaniu płyn oddaje zabrane z wnętrza lodówki ciepło. Dlatego te rurki na zewnątrz lodówki są takie gorące!

Ralfuś nie uwierzył. Jakie gorące rurki? Gdzie?

Asia zaprowadziła go do lodówki i kazała zajrzeć, co jest z tyłu, za biało lakierowaną szafką. Ralfuś nigdy tam nie zaglądał, bo tam nie było nic do jedzenia, ale teraz zobaczył różne normalnie niezauważane mechanizmy. Powąchał ostrożnie warczącą sprężarkę i najeżone ostrymi blachami rurki umieszczone na tylnej ściance lodówki. Rzeczywiście — były gorące!

— Asiu, czemu dręczysz pieska? — spytała Mama. — Daj mu wreszcie tę miseczkę!

Asia postawiła miseczkę jedzenia, które zdążyło się już trochę ogrzać na „psim obrusie” w kącie kuchni. Jamnik zmęczony długim wykładem pochłaniał smakowite kąski. Asia nagle poczuła, że przecież ona też jest głodna. Wyciągnęła z zamrażarki kubek z pysznymi lodami. W taki gorący dzień to jest właśnie to!

Prof. Ryszard Tadeusiewicz