Dlaczego rower ma dwa koła?

— Jaki piękny! Jaki cudowny! — wykrzykiwała Asia.

Ralfuś, który słodko drzemał w kuchni, zerwał się i przybiegł zobaczyć, co ją tak zachwyca. Zobaczył i aż przysiadł na puszystym ogonie z wrażenia.

W przedpokoju stał nowy, błyszczący, wspaniały rower typu „cross”. Asia od dawna o takim marzyła — i oto teraz jej marzenie stało się rzeczywistością. Ralfusiowi nowy rower też się bardzo podobał, więc wpychał nosek pod ręce Asi, która oglądała nowy nabytek ze wszystkich stron.

Nagle wydarzyło się nieszczęście. Nieostrożnie przechylony rower wysunął się jej z rąk i upadł z hałasem na podłogę. Ralfuś, którego padający rower cudem tylko nie uderzył, uciekł z piskiem do swojego kącika w kuchni.

Nie chciał już więcej patrzeć na ten nowy nabytek!

Asi zrobiło się żal przestraszonego pieska, więc postanowiła go trochę namówić do tego, żeby był lepiej usposobiony do nowego roweru. Poszła więc do kuchni za obrażonym jamniczkiem, przysiadła obok legowiska pieska na podłodze i zaczęła zagadywać.

— Fajny jest ten nowy rower, co?

— Jaki tam fajny — pomyślał Ralfuś, udając, że śpi i nic go nie obchodzi. — Ma dwa koła, więc się przewraca. Jest niebezpieczny, a nie fajny!

Zamknął oczy i udawał, że śpi — ale naprawdę zaczął kombinować w swoim kudłatym łebku.

— Jak ja stoję na dwóch łapkach to też się przewracam! Co innego cztery łapki — o wtedy można być bezpiecznym. No, nawet jeśli nie cztery, to może trzy? Na trzech łapkach też się da chodzić. Jamnik pamiętał, jak się skaleczył na łące o szkło z rozbitej butelki i przyszedł do Asi na trzech łapkach, trzymając tą jedną skaleczoną wysoko w powietrzu.

— Trzy łapki — albo trzy kółka! Tak jak w starym Asi rowerze, który wprawdzie już dawno został sprzedany, ale piesek do dzisiaj wspomina go sentymentem, bo Asia woziła go czasem na nim w koszyczku, kiedy był jeszcze małym szczeniakiem. Tamten rower miał trzy koła i bardzo dobrze jeździł. Nigdy się nie wywracał i w ogóle...

Piesek westchnął głęboko, bo ciągle tęsknił za tym rowerkiem, z którego jednak Asia wyrosła i trzeba go było sprzedać.

Asia domyśliła się, co trapi jamnika.

— Na rowerze mającym trzy koła jeździ się bezpieczniej, bo nie można się przewrócić, ale za to nie da się jeździć szybko!

Jamnik usiłował dalej spać. Był już jednak trochę zaintrygowany. Pamiętał oczywiście czasy, kiedy uganiał się za Asią jeżdżącą na małym trzykołowym rowerku, więc wiedział, że tamten rowerek jeździł znacznie wolniej, niż ten rower „cross”, który kilka tygodni temu dostała na urodziny Magda. Dogonienie Magdy na nowym rowerze — to była dopiero sztuka! Jednak do tej pory wydawało mu się, że powodem była wielkość — tamten rower był mały, a ten nowy Magdy — duży. W końcu on też jest teraz większy i dlatego szybciej biega, niż wtedy, gdy był mały - więc czemu się tu dziwić?

Jednak Asia była innego zdania.

— Widzisz Ralf, jak się jeździ jakimś pojazdem, to szybkość zależy od tego, jakie są opory ruchu.

Jamnik podniósł powiekę i nadstawił ciekawie ucho. Był bardzo ciekaw, co to są te „opory ruchu” — ale się do tego nie przyznawał, bo ciągle jeszcze był obrażony za ten padający rower.

— Każdy pojazd woli stać, niż się poruszać. Na to, żeby się poruszał, trzeba go silnie pchać albo ciągnąć.

W zasadzie Ralfuś mógł się z tym zgodzić. Sam wiele razy bawił się w psa zaprzęgowego i ciągnął saneczki z ulubioną lalką Asi, więc wiedział, że trzeba się mocno napracować, żeby taki „pojazd” chciał się poruszać. Widział też konia, który ciągnął ciężki wóz. Oj, jak on się przy tym musiał wysilać! Piesek wprawdzie obszczekał tego konia z poczucia obowiązku — ale tak naprawdę to mu było go bardzo żal!

— Ta siła, którą trzeba zastosować, żeby pojazd chciał się poruszać, służy do przezwyciężenia oporów ruchu. Im większe opory ruchu — tym większej potrzeba siły.

— To się zgadza! — ożywił się jamnik. — Żeby przezwyciężyć opory, trzeba siły! Na przykład żeby przezwyciężyć opory Kraska, psa Majki, który nie chce oddać kości, trzeba bardzo dużej siły...

Nie mógł jednak teraz myśleć o tym, jakie nowe chwyty zastosować przy walce z Kraskiem, bo musiał skupić znowu uwagę na tym, co mówiła Asia, bo to zaczęło być całkiem ciekawe.

— Opory ruchu powstają podczas toczenia się kół po drodze. Każde toczące się koło dokłada swój udział do tych oporów. Jeśli kół jest więcej — to opór jest większy. Dlatego dwukołowy rower stwarza mniejsze opory, niż trzykołowy, toczy się łatwiej i można nim szybciej jeździć!

Jamnik aż usiadł z wrażenia. Takie proste! To dlatego wóz, który ma cztery koła, koń musiał ciągnąć bardzo mocno, a rower, który ma dwa koła, tak łatwo się toczy, że nawet niezbyt silna Majka potrafiła nim szybko jeździć goniąc Kraska!

Pomachał ogonkiem, że już wszystko rozumie.

— Nie emocjonuj się tak, Ralfuniu! — Asia pogłaskała pieska po jedwabistym łebku. — To aż takie proste nie jest. Opory ruchu zależą też innych rzeczy, wiesz?

— Ciekaw jestem od jakich? — pomyślał jamnik.

— Na przykład od ciężaru pojazdu — odpowiedziała Asia, jakby umiała czytać w myślach pieska.

— Fakt! — ucieszył się Ralfunio. Widział tego samego konia jak ciągnął pusty wóz, nie wysilając się przy tym zbytnio, natomiast gdy wóz był naładowany, to koń bardzo się męczył i na odległość pachniał potem.

— Ponadto opory ruchu będą zależały od stopnia napompowania opon — kontynuowała Asia.

Ralfuś znowu się trochę zgubił. O co chodzi z tymi oponami? I co to jest stopień napompowania?

— Koła każdego samochodu albo roweru mają gumowe opony, żeby podczas jazdy dobrze „trzymały się” drogi. Popatrz tu Ralfusiu — powiedziała Asia, pokazując pieskowi ołówek z gumką do mazania na jednym końcu.

— Jeśli nie ma gumowej opony, to koło łatwo się ślizga. —  Asia pojeździła po płytkach podłogi „twardą” końcówką ołówka. Rzeczywiście — ślizgała się na wszystkie strony.

— To jest bardzo niebezpieczne, bo i zahamować trudno i kierować nie bardzo można... — opowiadała Asia.

— Wiem, wiem! — zaszczekał Ralfunio. Doskonale pamiętał, jak mu się ślizgały łapki na gładkich korytarzach szkoły Asi, do której przyszedł kiedyś w odwiedziny. Najpierw łapki się rozjechały i piesek upadł na nos, potem jak się pozbierał i dobrze rozpędził — to nie mógł się zatrzymać ani skręcić i wpadł z łoskotem prosto na Asi nauczycielkę. Tego, co było potem, ani Asia ani Ralfuś nie chcieli wspominać.

— A teraz popatrz, co robi opona! — powiedziała Asia. Próbowała przesuwać po podłodze końcówkę ołówka zakończoną gumką. Ołówek poruszał się z dużymi oporami i wyraźnie „trzymał się drogi”. Ralfuś zaczął uważnie oglądać swoje łapki, zastanawiając się, jak by tu do nich dorobić gumowe opony.

— Tak samo bywa z butami. — mówiła dalej Asia — Jak mają dobrą, karbowaną gumową podeszwę to chodzi się w nich pewnie i bez poślizgów. Jak jednak podeszwy są gładkie i twarde, jak koło bez opony — można się łatwo przewrócić.

Ralfuś machnął ogonem, że to przecież każdy wie.

— Żeby koła jeszcze lepiej się „trzymały”, a ponadto żeby można było miękko jechać po nierównej drodze — gumowe opony są napełniane powietrzem. Tworzą się wtedy na kołach miękkie gumowe poduszki, tak jak na twoich łapkach!

Ralfuś obejrzał uważnie swoje łapki. Rzeczywiście na końcu każdej miał miękkie poduszeczki!

— Kiedy koła się toczą po jezdni — wyjaśniał dalej Asia — „poduszka”, jaką tworzy opona, ugina się w miejscu styku z asfaltem i prostuje w miejscu, gdzie opona traci kontakt z ziemią. Koło się toczy, w związku z czym coraz to nowe miejsca opony muszą być zginane. To zgniatanie i prostowanie zużywa energię. Dlatego samochód albo rower z bardzo miękkimi oponami ma znacznie większe opory ruchu, niż ten sam pojazd na twardo napompowanych oponach!

Jamnikowi od nadmiaru wiadomości zaczęło się kręcić w kudłatej główce. Zamknął oczy i zamierzał przespać resztę wykładu. Nagle jednak usłyszał coś ciekawego:

— Pamiętasz Ralf ostatnią wycieczkę nad rzeczkę?

— Hau! — potwierdził Ralf. Podczas tej wycieczki zdarzyło się nieszczęście: podstępny gwóźdź przebił oponę Magdy roweru i zamiast jechać na rowerze zapłakana Magda musiała go prowadzić do samego domu.

— Wtedy było bardzo wyraźnie widać, że nienapompowane koło stawia bardzo duży opór! — wyjaśniała dalej Asia.

Jamnik znowu musiał się z nią zgodzić. Magda była przecież duża i silna, znacznie większa i silniejsza od Ralfusia, a jednak aż się zadyszała, ciągnąc do domu oporny rower. Musiała nawet prosić Asię, żeby pchała rower z tyłu, kiedy szli piaszczystą drogą. Tymczasem gdy jechali godzinę wcześniej tą samą drogą bez przebitego koła — rower pędził tak lekko i szybko, że jamnik musiał nieźle wysilać swoje krótkie łapki, żeby za nim nadążyć!

— Tak więc widzisz Ralf, że opory ruchu zależą od różnych rzeczy, ale ilość kół ma tu też spore znaczenie. Jeśli można tak zbudować pojazd, żeby poruszał na mniejszej liczbie kół — to jest to korzystne. Dlatego właśnie rower ma dwa koła!

Piesek z powątpiewaniem popatrzył na Asię. Miał jeszcze w pamięci łoskot padającego roweru i swoje przerażenie, gdy zmykał do kuchni. Gdyby kół było więcej — nie doszłoby do tego wypadku! I to ma być niby korzystne?!

— Tak, tak, naprawdę — na dwukołowym rowerze można szybciej jeździć, bo opory ruchu są mniejsze. Gdyby rower miał trzy koła — trzeba by na nim jeździć wolniej albo trzeba o wiele mocniej pedałować, żeby osiągnąć tę samą prędkość!

— No cóż — zobaczymy — pomyślał jamnik. Dzisiaj jest już wieczór i Mama nie pozwoli wyjść na podwórko, ale jutro zacznie się nauka jazdy na tym wspaniałym dwukołowcu.

Ciekawe, ile razy Asia upadnie?


Prof. Ryszard Tadeusiewicz