Co się świeci w lampce?

  AUDIOBOOK
Teksty prof. Ryszarda Tadeusiewicza o przygodach Ralfa i Asi czytają uczniowie I LO im. Bartłomieja Nowodworskiego w Krakowie.

 

Zdarzyło się to dawno. Ralf był jeszcze małym szczeniakiem z miękkim futerkiem i stale zdziwionymi, brązowymi oczkami. Wtedy właśnie piesek nauczył się tego, czym jest lampka i dlaczego świeci.

A było to tak.

Ralf obudził się w środku nocy. Dom był pełen mrocznych cieni i plam księżycowego światła. W głębokiej ciszy każdy dźwięk rozchodził się głośno i brzmiał niepokojąco. W małym serduszku Ralfa zrodził się duży niepokój.

Ralf jest jamnikiem, a jamniki są bardzo dzielne. Dlatego w dzień był on skłonny stawić czoła każdemu wrogowi. Walczył zajadle z kapciami i nawet bohatersko ugryzł w nogę stół.

Ale teraz wszystko wyglądało inaczej, bardzo dziwnie i tajemniczo.

Ralf zapiszczał cichutko, jednak Asia spała mocno. Co było robić! Zebrawszy całą swoją odwagę i wszystkie cztery drżące łapy pies wyruszył na odkrywczą wyprawę. Obwąchał leżący w kącie kapeć, ale jego naderwana podeszwa wyglądała teraz jak wyszczerzona paszcza. Odskoczył przestraszony i uderzył łepetyną w nogę stołu.

Tego już było za wiele!

Żałosny lament szczeniaka obudził nie tylko Asię, ale także sąsiadów. W pokoju zapaliło się światło i... wszystko stało się normalne. Kapeć znów był kapciem, a nie żadnym potworem, i rozpłakana mordka Ralfusia ucichła. Asia chcąc mieć pewność, że nocny wędrownik nie będzie jej ponownie budził, wyszła spod ciepłej kołdry, usiadła obok szczeniaka na dywanie i powiedziała:

— Nie trzeba się bać ciemności. Przecież zawsze można zapalić lampkę. O, tutaj jest wyłącznik.

Ralf uważnie obwąchał dziwne pudełeczko na białym kablu. Asia nacisnęła je palcem: pstryk! — pstryk! Jakie to łatwe! Pies zaczął próbować łapką. Pstryk! Ale jasno! Pstryk! Znowu ciemno…

Ralfuś postanowił, że od tej pory już nigdy nie będzie bał się ciemności. Sam przecież potrafi zrobić światło!

Jednak Asia uznała, że w kudłatym łebku jeszcze jest za mało wiadomości i kontynuowała wyjaśnienia.

— Lampka świeci, bo tutaj jest w niej żarówka, widzisz?

Ralf przymrużył oczka, bo żarówka świeciła bardzo jasno, ale musiał przyznać, że widzi szklaną wypełnioną światłem bańkę.

— W żarówce widzisz cienki drucik, który się bardzo mocno nagrzewa i dlatego świeci. Jeśli coś świeci to na ogół jest gorące... pamiętasz?

No pewnie, że pamięta! Ralfuś miał już za sobą próbę wkładania ogona do ogniska, więc wiedział, że świecące rzeczy bywają także gorące. Ostrożnie wyciągnął nosek w kierunku żarówki. Rzeczywiście, jest ona bardzo gorąca!

— Ten drucik znajduje się w szklanej bańce. Wiesz dlaczego?

Piesek popatrzył na Asię z oburzeniem. To chyba oczywiste! Żeby nikt się nie poparzył. Ale Asia była innego zdania.

— Drucik musi być schowany w bańce, aby mógł długo świecić. Gdyby taki gorący drucik żarzył się w powietrzu, to by się zaraz przepalił, bo w powietrzu jest tlen, rozumiesz?

Ralf pamiętał, jak cienkie gałązki przepalały się i rozpadały w ognisku, więc pokiwał ze zrozumieniem rudym łebkiem. Pamiętał też, że jak ognisko zostało przykryte metalową pokrywką od kociołka — to ogień zgasł. Asia wtedy mówiła, że pokrywka nie dopuściła do palących się gałązek tlenu i dlatego przestały się one palić. Piesek pamiętał też, że tlen jest w powietrzu, które tak lubił wciągać noskiem, ale nie pamiętał, co jeszcze jest w powietrzu, bo po zdjęciu pokrywki z kociołka zawartość tak nęcąco pachniała, że absolutnie nie mógł się skupić na tym, co mu Asia jeszcze na ten temat mówiła.

Teraz jednak nic nie pachniało, więc piesek mógł uważnie słuchać wywodów swojej małej Pani.

— Żeby drucik się rozgrzał potrzebny jest prąd — ciągnęła dalej Asia. – Prąd potrafi rozgrzewać różne rzeczy, na przykład powietrze w suszarce.

Ralf aż się zatrząsł na samo jej wspomnienie! Kiedyś, po wspaniałej zabawie na upojnie pachnącym śmietniku, Mama wsadziła go do wanny i bez litości zmyła z niego te wszystkie zapachy. A potem suszyła jego długie, jedwabiste futerko wyjącym potworem, z którego leciało bardzo gorące powietrze. Wtedy właśnie po raz pierwszy usłyszał słowo „suszarka” i bardzo znielubił wszystko, co się z nim kojarzyło.

Pokiwał niepewnie ogonkiem.

Wiedział już, że ludzie potrafią wytwarzać ciepło. Ciepłe było powietrze w suszarce, ciepły bywa piec w kuchni, w którym pieką się wspaniałe kotlety, ciepły bywa grzejnik, który Asia włącza w swoim pokoju jak wraca z lodowiska.

Wierzył także w to, że tego ciepła może być nawet tak dużo, że aż nagrzany przedmiot świeci. Tylko skąd się bierze to ciepło w szczelnie zamkniętej bańce żarówki?

Asia odgadła wątpliwości swojego podopiecznego i pokazała mu sznur łączący lampkę z gniazdkiem w ścianie.

— Ciepło dostarcza prąd, który dopływa tym kablem!

Pies powąchał kabel i spróbował go chwycić zębami. Asia natychmiast wyrwała mu go z pyszczka i dała mocnego klapsa, aż zapiszczał.

— Żebyś NIGDY nie dotykał urządzeń elektrycznych!!! Prąd może być bardziej niebezpieczny niż najgroźniejszy wąż zaczajony w trawie!

Ralfuś polizał ją w rękę. Asia udobruchała się.

— Żarówka świeci, grzejnik grzeje, a suszarka suszy, bo płynący prąd rozgrzewa przedmiot, przez który przepływa.

Ralfuś spojrzał niepewnie na swoją małą Panią. Jak to? Przecież Asia przed chwilą mówiła, że prąd do lampki dopływa kablem. A ten kabel wcale nie był nagrzany. Piesek trzymał go w pyszczku, chociaż nie powinien tego robić, ale dzięki temu dobrze wie, że kabel wcale nagrzany nie był.

Asia domyśliła się powodu psich wątpliwości i kontynuowała wyjaśnienia.

— Prąd tym mocniej nagrzewa drut, im większy ten drut mu stawia opór. Drut w kablu jest zrobiony z miedzi. Miedź dobrze przewodzi prąd, czyli opór drutu miedzianego jest mały. W dodatku drut w kablu jest dosyć gruby, a opór grubego drutu jest mniejszy niż opór drutu cienkiego.

Ralfusiowi przypomniało się podlewanie kwiatków wężem gumowym na działce. Jak wąż był gruby, to stawiał mały opór płynącej wodzie i woda lała się mocnym strumieniem. Można było wtedy szybko podlać całą dużą grządkę. Ale jak gruby wąż się gdzieś zapodział i trzeba było do kranu podłączyć ten cienki — to podlewanie trwało i trwało, a Mama trzymająca wąż narzekała, że to z tego powodu, że cienki wąż stawia wodzie duży opór i woda wypływa wolno, wątłym strumyczkiem.

— Kabel doprowadzający prąd stawia prądowi mały opór, więc się prawie wcale nie nagrzewa. Natomiast drucik w żarówce jest cieniutki i jest zrobiony z wolframu, który tym się różni od miedzi, że stawia przepływającemu prądowi duży opór. Cienki drucik z trudno przewodzącego wolframu stawia więc przepływającemu prądowi bardzo duży opór.

Piesek pokiwał łebkiem, że rozumie: kabel jest chłodny, bo stawia mały opór, a drucik w żarówce jest bardzo gorący, bo stawia duży opór. Krasek, pies koleżanki Asi Mai i jego, kolega z podwórka też się robi bardzo gorący jak stawia opór, gdy Ralf próbuje mu zabrać znalezioną kość. Wszystko się zgadza!

Asia, zadowolona z tego, że wiedza tak sprawnie wchodzi do psiego łebka, tryumfalnie podsumowała swój wykład:

— No i właśnie ten stawiający prądowi duży opór wolframowy drucik w żarówce jest tak rozgrzany, że aż świeci!

Ale tu urwała swoją opowieść, bo zauważyła, że jej uczeń nakrył właśnie nos puszystym ogonkiem i śpi.

— Ten śpioch nigdy niczego się nie dowie! — westchnęła dziewczynka.

A Ralfusiowi właśnie śniły się groźne węże wypełzające z kontaktów elektrycznych i aż popiskiwał przez sen ze strachu.

Jednej rzeczy się jednak nauczył na całe życie: nigdy nie dotyka żadnych urządzeń elektrycznych.

Wam także to radzę!

Prof. Ryszard Tadeusiewicz