Menu
  • Link do mapy serwisu
  • Pl
  • 4. Jak Jeżyk poszedł do szkoły
  • 4. Jak Jeżyk poszedł do szkoły
 

4. Jak Jeżyk poszedł do szkoły

Pewnego popołudnia Jeżyk i Borsuczek siedzieli razem pod starym dębem.

– Kiedyś mi obiecałeś, że poprosisz mamę, abym też mógł chodzić do zwierzątkowej szkoły – powiedział Jeżyk.

– Szkoła zacznie się za kilka dni, już powiedziałem mamie, że chcesz chodzić do szkoły i zgodziła się bardzo chętnie – odparł Borsuczek – poznasz też moich kolegów i koleżanki klasowe – dodał.

– A czego wy się tam uczycie? – zapytał Jeżyk.

– Wszystkiego, uczymy się znajdować pożywienie, odróżniać dobre owoce i nasiona od złych, poznawać naszych nieprzyjaciół, uciekać i chować się przed nimi. Uczymy się nawet pisać litery, żeby odczytywać ludzkie napisy w lesie.

– A czy to bardzo trudne?

– Nie, trzeba tylko słuchać mamę i robić to, co ona każe, ona jest bardzo mądra – rzekł z dumą Borsuczek.

Kiedy jednak zobaczył smutną minę Jeżyka, który pomyślał sobie o swojej mamie, która gdzieś zaginęła, objął go serdecznie łapkami i powiedział:

– Nic się nie martw, na pewno wymknęła się wilkom i na pewno zacznie cię szukać, zobaczysz, że cię znajdzie. Mamy zawsze znajdują swoje dzieci.

Jeżyk uśmiechnął się.

– Jesteś dobrym przyjacielem, przyjdziesz po mnie, kiedy zacznie się szkoła, dobrze?

– Przyjdę na pewno, ale teraz muszę już wracać, bo robi się ciemno.

Rzeczywiście, w kilka dni później, kiedy Jeżyk dopiero, co się obudził i jeszcze przeciągał się w swoim wygodnym legowisku, ktoś gwałtownie zapukał do drzwi domku.

– Wstawaj szybko, idziemy do szkoły – wołał Borsuczek stając na progu – pospiesz się już późno, nie chcę być ostatni w klasie!

Jeżyk wyskoczył z łóżeczka, ledwie umył łapką koniec nosa w miedniczce z dużego orzecha, ubrał swój kubraczek i już pędzili ścieżką w porannym słońcu. Borsuczek prowadził.

Jak się okazało, szkoła znajdowała się w innym miejscu niż mieszkanie Mamy Borsukowej, które Jeżyk już poznał. Przypuszczał on jednak, że będzie to także obszerna jama wykonana w ziemi, podobna do tej, w której mieszkał z mamą jego przyjaciel. Nic więc dziwnego, że Jeżyk aż stanął jak wryty ze zdumienia, gdy w pewnej chwili Borsuczek pokazał łapką ogromny, zwalony na trawę pień drzewa do którego wiodła ścieżka i rzekł z dumą:

– Oto właśnie jest nasza szkoła.

– Tutaj w tym starym pniu? – nie dowierzał Jeżyk.

– A tak, właśnie tutaj, we wnętrzu starego, powalonego przez burzę buku, zrobił nam klasę Dziadek Bóbr. Wnętrze było spróchniałe, oczyścił je, porobił z boków okna, poustawiał ławki, nawet mamy tablicę, na której mama pisze kawałkiem węgielka. Zobaczysz jak w środku jest jasno i ładnie. Chodź!

Kiedy tak mówił, podeszli całkiem blisko. Inne zwierzątka właśnie nadchodziły, niektóre z nich niosły tornistry z kory lub koszyczki. Od strony łąk przykicał Zajączek ze swoim młodszym braciszkiem, który tak jak Jeżyk przyszedł tu pierwszy raz. Była też ruda Wiewiórka ze swoją koleżanką, Wiewiórką czarną. Był mały Dziczek, który się strasznie wstydził, że ma ubranko w paseczki i co chwilę powtarzał – „przepraszam”. Z dalekiego gęstego boru przyczłapał nawet malutki gruby Misio, który niósł ogromną pękatą torbę przepasaną przez ramię.

 To jest największy łobuz z całej klasy – szepnął Borsuczek Jeżykowi – pewien jestem, że w tej torbie ma tylko smakołyki.

– No to już chyba będą wszyscy – rzekła Mama Borsukowa, stając we drzwiach klasy – wejdźcie dzieci w porządku, po kolei, proszę się nie pchać Misiu!

Jeżyk wraz z innymi zwierzątkami wszedł do klasy. Mama Borsukowa wskazywała każdemu jego miejsce w ławkach.

– Mały Zajączek i ty Jeżyku usiądziecie w pierwszej ławce, bo jesteście mali i pierwszy raz w szkole. Obok was będzie siedział Misio, o tu koło okna.

– Ale ja jestem duży proszę Pani – rzekł szybko Misio – nie lepiej żebym siedział w ostatniej ławce, a jeszcze koło okna, tam może przylecieć pszczoła, a ja pszczół się boję…

– Misiu – rzekła z uśmiechem Mama Borsukowa – masz siedzieć w pierwszej ławce nie dla tego, że jesteś mały, tylko dla tego, że jesteś przeważnie niegrzeczny, a jeśli chodzi o pszczoły, to myślę, że to one raczej boją się łakomych misiów. Proszę siadać na swoim miejscu.

Z kolei Mama Borsukowa posadziła w drugiej ławce obie Wiewiórki, Dziczka, a Borsuczek i duży Zajączek usiedli w ostatniej, trzeciej ławce. Gdy tylko zajęli miejsca, podniosła łapkę czarna Wiewiórka.

– Proszę Pani, czy nie mogłybyśmy siedzieć gdzie indziej, niż przy Dziczku, on tak, no tak trochę dziwnie pachnie.

Dziczek znowu zawstydził się, poczerwieniał aż po uszka i powiedział swoje – „przepraszam”.

– Wiewiórko – powiedziała surowo Mama Borsukowa – zachowujesz się bardzo nieładnie i niekoleżeńsko. Każde zwierzątko ma coś, co go odróżnia od innych i to coś jest mu bardzo potrzebne. Może to być zapach albo ubranko w paseczki, albo rude czy czarne futerko i puszysty ogonek. Zamiast wąchać, uważaj pilnie, o czym teraz będziemy mówić.

W klasie zrobiła się cisza, wszyscy wlepili oczka w Mamę Borsukową, która zaczęła tak:

– Dzisiaj moje dzieci, zaczynamy znowu po zimowych wakacjach zajęcia w naszej szkole. Będziemy się pilnie uczyć, żeby poznać to, co każdemu z was jest potrzebne w życiu w lesie i na łące. Im więcej się nauczycie, tym łatwiej będzie wam żyć, gdy już będziecie dużymi zwierzątkami. Dzisiaj będziemy się uczyć, jakich roślin, które rosną w lesie należy unikać, bo są one trujące. Jedną z takich roślin jest wilcza jagoda.

– Ojej! – zawołał Mały Zajączek – wilcza – to na pewno ma duże zęby!

– Roślina nie ma zębów, głuptasie – szepnął głośno Misio.

– Misiu, nie przezywaj Zajączka – powiedziała Mama Borsukowa – pokaż no, co ty tam masz pod ławką?

To mówiąc, wyciągnęła z pod ławki Misia ogromne czerwone jabłko, nieco pomarszczone, gdyż zapewne pochodziło jeszcze z zimowych zapasów Pani Niedźwiedziowej, które Misio ukradkiem zaczął pałaszować w czasie lekcji.

– Jesteś łakomczuszek, dobrze wiesz, że na lekcji się nie zajada. Jabłko dostaniesz na przerwie. A jak wygląda wilcza jagoda? Zaraz wam powiem. Kto widział i wie, jak wyglądają borówki, albo inaczej jagody?

Wszystkie łapki podniosły się w górę, nawet Mały Zajączek podniósł i to obie.

– Jeżyku, powiedz, jak wyglądają borówki – wskazała Mama Borsukowa.

– Są to takie małe czarne kuleczki, a rosną gęsto na małych krzaczkach pod drzewami.

– Bardzo dobrze, a teraz dzieci – ciągnęła – gdy zobaczycie takie podobne czarne kuleczki na dużych krzewach, z dużymi liśćmi to uważajcie, bo tak właśnie wygląda wilcza jagoda.

W dalszym ciągu lekcji Mama Borsukowa mówiła i pokazywała każdemu zwierzątku, jakie rośliny są dla niego dobre, a które mogą mu zaszkodzić.

Jeżyk słuchał pilnie i starał się wszystko zapamiętać. Po zakończeniu lekcji Mama Borsukowa powiedziała, że dobrze byłoby pomyśleć o zeszycie i atramencie, gdyż będą one potrzebne do pisania. I tak zakończył się pierwszy dzień nauki Jeżyka w zwierzątkowej szkole.

All rights reserved © 2017 Akademia Górniczo-Hutnicza