1. Jak Jeżyk zamieszkał w lesie

Mały Jeżyk nie bardzo dokładnie wiedział, jak znalazł się w lesie, w którym teraz mieszkał. Pamiętał tylko, że było to zimą, kiedy w trzaskającym mrozie uciekał razem z mamusią przed pościgiem wilków. Nie wiedział, jak to się stało, że kiedy otworzył oczy, był słoneczny zimowy ranek, dookoła panowała zupełna cisza, aż w uszach dzwoniło. On zaś leżał schowany głęboko w śniegu, w gęstych młodych sosenkach, przykryty grubym białym puchem.

Kiedy tak wtedy leżał, usłyszał kroki, ale nie był to wilk, coś człapało powoli i nagle odezwał się zdziwiony głos:

– Popatrz no popatrz synku, toż to chyba mały jeżyk leży tutaj schowany w śniegu!

– O mamo, czy on jest żywy, spójrz wcale się nie rusza – odpowiedział ktoś drugi.

Jeżyk zobaczył dwie postaci, była to Mama Borsukowa ze swoim synkiem. Właściwie całą zimę przesypiała smacznie, ale właśnie kończył się jej zapas chrustu na opał i wyszła w słoneczny ranek na poszukiwanie gałązek. Teraz stanęła ogromnie zdziwiona przed Jeżykiem.

– Skąd się tu wziąłeś Jeżyku – zapytała z troską w głosie – chodź z nami, bo zamarzniesz.

– Nie wiem, co się stało – odpowiedział Jeżyk, chyba mamusia musiała mnie tu zostawić, a sama uciekała dalej, goniły nas wilki.

– Tak, tak – pokiwała głową Mama Borsukowa – bywa tak czasem w lesie, ale twojej mamy nie widać, nie martw się jednak, zaopiekujemy się tobą.

– To fajnie – ucieszył się Borsuczek, który w tym czasie pilnie przyglądał się Jeżykowi – będę miał kolegę – wiesz jest tu i mała wiewiórka, ale to dziewucha i ciągle lata po drzewach.

– Tylko gdzie ty będziesz mieszkać – zafrasowała się Mama Borsukowa – nasza nora ciasna, że aż strach.

– Ja wiem gdzie – wtrącił się Borsuczek – wiesz mamo, tam na dużej polance przy ścieżce do pól rośnie wielki stary dąb, on jest w środku prawie pusty, wypróchniały, może tam zrobimy mieszkanie dla ciebie? Ja ci pomogę, zobaczysz!

– Strasznie wam dziękuję – odrzekł Jeżyk – już czuję się zupełnie dobrze, przedtem łapki miałem całkiem przemarznięte, a teraz już przeszło.

– Idziemy – powiedziała Mama Borsukowa – jeszcze kawał drogi. Do tej części lasu mało kto chodzi, bo tu właśnie czasem polują wilki, chociaż dawno już o nich nie słyszałam… Jak to mówiłeś Jeżyku? – tu umilkła nagle i szybko podreptała przodem.

W norze Mamy Borsukowej Jeżyk posilił się zupką i zaraz zasnął w kąciku. Dopiero na drugi dzień udali się razem z Borsuczkiem na polankę, gdzie rósł wielki stary dąb. Był on rzeczywiście ogromny i chyba bardzo, bardzo stary. Borsuczek pokazał Jeżykowi dużą dziuplę tuż nad ziemią i obaj wślizgnęli się do środka. Kiedy ich oczy przyzwyczaiły się do ciemności, zauważyli, że rzeczywiście pień jest w środku w większej części wypróchniały, przez co utworzyło się puste miejsce, które doskonale mogło służyć za mieszkanie.

Jeżyk i Borsuczek zabrali się z zapałem do pracy. Czyścili ściany ze sterczących wszędzie kawałków próchna i aż kichali, gdy spadający pył drażnił ich w nosy. Co chwila wybiegali na zewnątrz, aby otrzepać się z kurzu i wiórków i wracali z powrotem z zapałem do pracy. Wygarniali kawałki drewna, zeschłe liście, mech, aż wreszcie Borsuczek odsapnął i powiedział:

– No to już chyba koniec – jak ci się teraz podoba Jeżyku, wydaje się, że nora jest zupełnie dobra!

– Chyba tak – odpowiedział Jeżyk, oglądając bardzo starannie jedną ze ścian swego mieszkania, ale tak mi się wydaje, że za tą ścianką coś jest.

– Zaraz zobaczymy – odrzekł Borsuczek – popróbował ostrymi ząbkami – rzeczywiście miałeś rację Jeżyku, tu jest druga dziupla, oddzielona tylko cienką warstwą drewna, ale ona jest bardzo niewielka.

– To świetnie – ucieszył się Jeżyk – to będzie spiżarnia, a z tego dużego pomieszczenia, pokoik.

Obaj oczyścili z próchna drugą dziuplę i w ten sposób powstało obszerne mieszkanie złożone z wygodnego pokoiku i spiżarni. Było ono jeszcze ciemne i puste, ale Borsuczek był pełen pomysłów.

– Poczekaj tylko jak przyjdzie wiosna Jeżyku i gdy obudzi się stary bóbr, mój przyjaciel, on nam tu pomoże, szkoda tylko, że w tym nowym mieszkaniu tak ciemno.

– Zaraz na to coś poradzimy – rzekł Jeżyk – trzeba tylko obejrzeć drzewo z zewnątrz, tam u góry jest uschnięta gruba gałąź…

– Gdyby się ją udało całkiem wyłamać z pnia, to powstanie wtedy u góry nowa dziupla i to będzie okno – podsunął Borsuczek.

Wyszli, więc z mieszkania i obejrzeli drzewo. Rzeczywiście kawał grubej suchej gałęzi ledwie się trzymał pnia. Podskoczyli do góry, uczepili się razem i hop! Już leżeli obaj na ziemi, a nad nimi w miejscu gałęzi czerniła się wielka dziura.

Prędko wbiegli z powrotem i stanęli pełni zachwytu. Zimowe słońce padało przez powstały otwór i oświecało teraz każdy kąt pokoiku. Drobne pyłki próchna migotały jeszcze jak małe iskierki w powietrzu.

– Jak pięknie – zawołał Jeżyk, ale dopiero teraz widać, że jeszcze tutaj trzeba wyskrobać ściany i zrobić porządki we wszystkich kątach.

– Doskonale, ale co będzie, kiedy zacznie padać śnieg – zastanawiał się Borsuczek – przecież wtedy mieszkanie zamoknie.

– A gdyby zasłonić otwór liśćmi? – podsunął Jeżyk.

– Głuptasie – wtedy będzie znowu ciemno – odparł Borsuczek i zastanowił się głęboko.

– Już mam! – zawołał nagle – lód!

– No pewnie – podchwycił Jeżyk – zrobimy szybkę z lodu, w zimie zupełnie mi wystarczy.

W pobliskim zagłębieniu spod śniegu połyskiwała tafla lodowa zamarzniętej kałuży. Wspólnymi siłami odłupali duży kawałek. Z wielkim trudem wyciągnęli go na górę pnia dębu i zamocowali nad otworem. Okno było gotowe.

– W porządku – rzekł dumnie Borsuczek – masz gotowe mieszkanie, i to jakie! Teraz jeszcze zrobimy leżankę.

Najpierw wyszukali miejsce, gdzie pod śniegiem leżały prawie suche, duże i miękkie liście dębowe. Przynieśli je do domku Jeżyka i składali w jednym kącie, aż utworzyła się wysoka sterta. Na nią dopiero nałożyli jeszcze dużo pachnących sosnowych igieł. W ten sposób powstało wygodne legowisko.

– No, teraz możesz odpocząć, a ja biegnę do domu – rzekł Borsuczek – przyjdę jutro.

– Dzięki za pomoc, nigdy nie marzyłem nawet o takim mieszkaniu – odrzekł wzruszony Jeżyk – strasznie się cieszę, i prędziutko pomaszerował do swego domku.

Tak właśnie mały Jeżyk zamieszkał w lesie.